Joga + wspinaczka skałkowa: znajdź swoją krawędź wspinaczkową poprzez jogę

Doświadczona alpinistka pokonuje strach przed upadkiem podczas jogi.

- Roxanna? Jesteś tam? Rox? Krzyczę. Słowa łamią się i rozpuszczają dwie stopy od moich ust, gdy porywisty wiatr Nevady porywa je, zanim zdążą dotrzeć do uszu mojego przewodnika wspinaczkowego.

Zerkam na formację skalną nade mną, szukając śladów Roxanny. Lina, która nas łączyła, przestała szybko wspinać się w górę, co wydaje się dawno temu, ale nie otrzymałem żadnego sygnału od Roxanny, że dotarła na szczyt trasy.

Wracam wzrokiem do systemu kotwic, do którego jestem przypięty, przypominając sobie po raz kolejny, że jestem całkowicie bezpieczny. Nawet po latach wspinaczki wiszące asekuracje denerwują mnie; powierzenie swojego życia kilku kawałkom metalu to niemała rzecz. Późnym popołudniem Roxanna i ja zaczęliśmy tworzyć klasykę Red Rock, Wielką Czerwoną Księgę, z nadzieją, że uda nam się dostać jeszcze jedną trasę, zanim zapadnie zmrok. Godzinę później, 130 stóp nad dnem doliny, z tęsknotą patrzę, jak miniaturowe postaci z plecakami kierują się na parking przez nieziemski krajobraz: gobelin z piasku, głazów i poczerniałych kaktusów, zniszczonych pożarem w 2005 roku.

„Bądź obecny w tej chwili” - przypominam sobie, przypominając sobie rady moich instruktorów jogi. Rzuciłem ostatnie spojrzenie na wycofujących się wspinaczy, zanim ponownie spojrzałem w górę na Roxannę. Nie ma śladu jej drobnej sylwetki, tylko ciemne chmury przelatują po niebie. Słyszę w uszach ryk zbliżającej się pustynnej burzy.

Jestem obecny w tej chwili” - mówię głośno. I jestem w tym bardzo sam.

Zapisałam się na weekend wspinaczkowy i jogi Wild Women Workshops w Red Rock w stanie Nevada, mając nadzieję, że poprawię swoją „wspinaczkową głowę”. Wspinacz od kilku lat i wielu podróży, nie wyrosłem jeszcze z paraliżującego strachu, który towarzyszy ekspozycji, niezależnie od tego, jak łatwa lub trudna jest trasa. W niektóre dni nawet najłatwiejsze trasy wywoływały we mnie przerażenie i drżenie; więcej niż kilka z tych doświadczeń zakończyło się łzami. Znajoma poleciła mi wypróbowanie skupionych na refleksji Warsztatów Dzikich Kobiet. Po kilku nieformalnych próbach jogi nie byłem pod wrażeniem tego, co uważałem za jej wolne tempo i pozorny brak celu. Dla mnie sport wymagał punktów, ruchu, celu - jak szczyt wspinaczki - aby był spełniony. Niecierpliwiły mnie długotrwałe pozy jogi i brak zasad,preferując bardziej tradycyjne czynności, w których występuje ładunek endorfin. Chociaż nie byłem przekonany, że joga może poprawić moje wspinanie, nic innego nie zadziałało, więc się zapisałem.

Zobacz także  6 poz, które uczynią cię gwiazdą wspinaczki skałkowej

Tak więc przybyłem jako zaciekawiony sceptyk, co będzie moim domem na trzy dni: kemping tuż za blaskiem Las Vegas Strip. Dwie wysokie, zdrowo opalone kobiety siedziały przy stole piknikowym, przygotowując śniadanie złożone z ciastek, owoców i innych wystawnych przysmaków. Heather Sullivan, 33, i Jen Brown, 30, przedstawili się jako panie z Warsztatów Dzikich Kobiet. Heather byłaby naszą instruktorką jogi, Jen naszym ogólnym wsparciem. Kiedy dołączyli do nas instruktor wspinaczki Roxanna Brock i klientka April Gafni, ruszyliśmy w stronę wzgórz.

Szybka, 30-minutowa wędrówka doprowadziła nas do płaskiego obszaru pośród szczytów skał - idealnego okonia na poranną sesję jogi. Kiedy wprowadziliśmy się do naszego pierwszego Down Dog, zdziwiłem się, jak bardzo lubiłem jogę po rozebraniu ścian studia. Na zewnątrz praktyka wydawała się znacznie bardziej naturalna.

„Pamiętaj, aby oddychać, Kasey,” poinstruowała Heather, kiedy walczyłam o równowagę w Tree Pose. Odetchnąłem głęboko i moja drżąca lewa stopa ustabilizowała się. Niewiarygodne, że tak prosta czynność faktycznie zadziałała, spojrzałem w dół, zapomniałem o oddychaniu i natychmiast się przewróciłem. Zachichotałem do siebie, gdy odzyskałem pozę, zwracając uwagę na lekcję: źle skierowane skupienie prowadzi do upadku.

Zobacz także  Idealne parowanie: joga + wspinaczka

Gdy przechodziliśmy przez sesję, zwracałem większą uwagę na mój oddech - a raczej na mój brak. Kiedy byłem opodatkowany, często porzucałem stały rytm moich płuc, decydując się zamiast tego wstrzymać oddech, aż ciężka część się skończy. Najczęściej nie mogłem wstrzymać oddechu wystarczająco długo i wypadałem z pozy. Światło zaświtało: bez wątpienia to samo stało się, kiedy się wspinałem, tyle że ogólnie byłem zbyt przerażony, by zauważyć moje nieregularne sapanie.

Przeprowadziliśmy się do Savasany i Heather poinstruowała nas, abyśmy „byli obecni w tej chwili”. Czuć (ledwo tam) światło słoneczne na naszych twarzach, czuć każdy kontur skały pod naszymi plecami. John Gill, ojciec amerykańskiego boulderingu, często nazywany wspinaczką „ruchomą medytacją”, i kiedy leżałem na szczycie rzeźby z piaskowca, czując jej drobny piasek pod rozstawionymi palcami, zacząłem rozumieć to porównanie.

Chwilę później zamieniliśmy nasze maty do jogi na sprzęt do wspinaczki i zaczęliśmy wspinać się po kamieniu przed nami. Godzinna sesja jogi rozgrzała mięśnie i dała mi czas na zatopienie się w wygodnej przestrzeni nad głową, co rzadko robiłem podczas wspinaczki na zewnątrz. Spędziłem popołudnie poruszając się spokojnie i płynnie po skale; w trudnych odcinkach, kiedy poczułem, że moje ręce zaczynają się zapychać, przypomniałem sobie radę Heather: „Oddychaj”. O dziwo, za każdym razem, gdy potwierdzałem oddech, moje ciało się odprężało, a droga otwierała się. Poza łatwą, ale odsłoniętą trasą, pomyślałem o tym, jak tak prosta rzecz, jak oddychanie, może ogromnie poprawić moje wrażenia wspinaczkowe.

Wracając do wiszącej asekuracji na Wielkiej Czerwonej Księdze, ten radosny moment został przyćmiony przez szczękające zęby i zimne ręce. Otwieram usta, by znów krzyknąć do Roxanny, kiedy czuję szarpnięcie liny. I kolejny. I kolejny. Tak! Roxanna jest bezpieczna i wkrótce znajdę się w połowie wspinaczki i bliżej ciepła czekającego ogniska. Już pieczę pianki w myślach, kiedy zdaję sobie sprawę, że pokonałem kilka metrów kamienia i stoję przed cruxem.

Zobacz także  6 innych pozycji jogi dla wspinaczy

Po mojej prawej stronie biegnie wygodne, choć nieco zwisające pęknięcie - wszystko, co muszę zrobić, to włożyć ręce i ramiona i chodzić stopami po twarzy w lewo. Ale kiedy unoszę lewą stopę, by położyć ją na wąskiej półce, dostrzegam dno doliny setki stóp poniżej i nagle powraca aż nazbyt znajomy strach. Mogę się skupić tylko na lekkiej nicości ekspozycji. Nieważne, że jestem na najwyższej linie i całkowicie bezpieczny: moje pierwotne instynkty przesłaniają racjonalne myślenie i rzucają mnie w górę z jedną myślą: „Pospiesz się! Pospiesz się!”. mój mózg krzyczy. "Jeśli zaczekasz, upadniesz!" Szarpię i drapię skałę z całą elegancją hipopotama na wysokich obcasach, chwytając wszystko, co przypomina chwyt, żałując, że nie jestem już na szczycie.

A potem spadam.

Odbijam się od końca liny ze słyszalnym wydechem - oddechem, który wstrzymywałam, próbując wspinać się po skale w szaleństwie strachu.

„Oddychaj” - słyszę, jak Heather. "Być obecnym." Zamykam oczy i przegrupowuję się, pozwalając sobie na pięć długich, spokojnych oddechów, po czym ponownie je otwieram. Potem zaczynam się cofać. Kiedy ponownie unoszę stopę, by znaleźć oparcie na najmniejszej półce, skupiam się na szczegółach skały przede mną, widząc, jak guma mojego buta wgryza się w gładkie krawędzie z piaskowca. Wdychać. Wstań. Wydychać. Moja prawa ręka sięga do góry i odkrywa, że ​​jest uścisk. Wdychać. Moja prawa stopa znajduje skupienie w pęknięciu. Wydychać. Cal po calu patrzę, jak moje ręce i stopy rozkładają trasę, stając się prawie trzecią stroną moich własnych przydatków. Potem głos Roxanny brzmi cicho, zaledwie kilka stóp dalej.

„Dobra robota” - mówi mi. "Właśnie tam jesteś."

Podnoszę głowę po raz pierwszy od kilku minut i zdaję sobie sprawę, że jestem zaledwie sześć stóp od szczytu. Zatrzymuję się i spoglądam w dół na kamień, na który się właśnie wspiąłem, a potem mijam go w kierunku długich cieni rozlewających się po ciemniejącym dnie doliny. Pierwsze smugi dymu z ogniska zaczynają unosić się w górę, mieszając się ze stęchłym, metalicznym zapachem zbliżającej się burzy.

"Nic ci nie jest?" Roxanna pyta.

- Tak - mówię z oczami przyklejonymi do horyzontu. "Poświęcam tylko chwilę."

Zobacz także  11 otwieraczy na łydki i przedramiona do Acroyoga, Climbing + More

Zalecane

Kathryn Budig Challenge Pose: Standing Splits
Prawda o zakrętach do przodu
4 usługi związane z subskrypcją jogi, aby wysłać przyjaciela (lub siebie)