Joga zmieniła mnie po amputacji

Miałem pięć lat, kiedy zdiagnozowano mięsaka Ewinga, rzadkiego guza nowotworowego występującego w kościach lub tkankach miękkich. Był rok 1967, a wskaźnik przeżycia wynosił poniżej 20 procent. Leżąc w szpitalnym łóżku z całą rodziną otaczającą mnie, ksiądz przyszedł odprawić ostatnie obrzędy (moja babcia powiedziała mi, że przyjmuję pierwszą komunię). Gdy tylko kapłan położył mi na języku święty opłatek, nastąpiło głębokie przeżycie duchowe. Poczułem głębokie uczucie zaufania w moich kościach - i wiedziałem, że wszystko będzie dobrze. Wbrew przeciwnościom przeżyłem i po około roku chemioterapii i radioterapii znalazłem remisję.

Asana pojawiła się kilka lat później. Pamiętam, jak kartkowałem Księgę Rekordów Guinnessa, która zawierała zdjęcia joginów w różnych pozycjach lub wstrzymujących oddech na długi czas. Jako młoda gimnastyczka i baletnica byłem ciekawy. Zacząłem nieustannie „uprawiać jogę”, gdzie tylko mogłem - na kanapie, na podwórku, podczas przerwy.

Kiedy skończyłem 13 lat, zauważyłem guzek na lewej dolnej piszczeli. Myślałem, że skręciłem kostkę, ale rak rzeczywiście wrócił - i był zaawansowany. Zostałem przyjęty do Bostońskiego Szpitala Dziecięcego, gdzie w ciągu 10 dni lekarze amputowali mi lewą nogę poniżej kolana i rozpoczęli chemioterapię. Byłem przerażony i zszokowany. Przez całe liceum chodziłem do Memorial Sloan Kettering Cancer Center i wyjeżdżałem z niego. Byłem bezwłosy, brakowało mi połowy nogi i, jak wiele nastoletnich dziewcząt, zastanawiałem się, czy kiedykolwiek zdobędę chłopaka.

Zobacz także  Jak joga pomogła jednemu dziecku w wyzdrowieniu z raka

Mimo to, z pomocą mojej praktyki jogi, nie ustępowałem. Przez następne 17 lat ćwiczyłem w akademikach, na szczytach gór, w modnych salach gimnastycznych i na linoleum w przestarzałych kościołach. W tamtych czasach miałem niezgrabną protezę poniżej kolana; projekt nie zmienił się od II wojny światowej. Moja stopa protetyczna nie miała przyczepności ani zgięcia kostki. Stałem na ręcznikach lub kocach i próbowałem zachować równowagę, ale ślizgałem się po całym miejscu. To zmusiło mnie do nauczenia się, jak budować silniejszy rdzeń, ruszać się z centrum i stabilizować kończyny. Dostosowałem i wymyśliłem własne pozy, aby pracować z tym, co miałem w tamtym czasie. Nauczyciele jogi nie wiedzieli, co ze mną zrobić, ale wciąż się pojawiałem.

Ale kiedy miałem 33 lata, długoterminowe skutki radioterapii, chemioterapii i operacji zebrały swoje żniwo. Moje nerki zawiodły i zostałem poddany dializie na następne 11 lat.

Zobacz także:  5 joginów opowiada o tym, jak joga na dobre zmieniła ich życie.

Boska interwencja

Cztery lata później, w 1999 roku, kiedy szedłem korytarzem w moim kompleksie apartamentów, poczułem stojącą przede mną ogromną anielską obecność. Ogarnęło mnie emocje i zatrzymałem się w swoich ścieżkach. Usłyszałem w głowie te słowa: Zostaniesz nauczycielem jogi.

Kilka nocy później trzech radosnych joginów, których nigdy wcześniej nie spotkałem, przyszło do mnie we śnie. Jeden namaścił mnie mantrą i powiedział, że otrzymuję śaktipat (energię duchową przekazywaną z jednej osoby na drugą). W tamtym czasie nie miałem nawet pojęcia, co to słowo oznacza. Następnego ranka,

Zdecydowałem się wypróbować nowe studio jogi, które widziałem reklamowane na ulotce w bibliotece. Ku mojemu niedowierzaniu zauważyłem na ołtarzu zdjęcie jogina, który namaścił mnie we śnie. Następnego dnia wróciłem do studia i zauważyłem katalog reklamujący szkolenie nauczycieli w Massachusetts.

Zobacz także:  5 joginów wykorzystujących swoją praktykę do leczenia na macie

Trzy tygodnie później mieszkałem w aśramie w Berkshires, trzymając się rygorystycznego harmonogramu dializ i zastanawiając się, jak jako osoba po amputacji nadążyć za szkoleniem nauczycieli. W tym roku otrzymałem certyfikat.

Przed przeszczepem nerki w 2006 roku przez 11 lat poddawałem się dializie trzy razy w tygodniu. Podczas szczególnie żmudnych sesji to joga dała mi coś, na co czekałem. W tym czasie prowadziłem 13 zajęć w tygodniu, prowadząc warsztaty i szkolenia oraz prowadząc własną pracownię. Joga uratowała mnie tyle razy, że straciłem rachubę. Dzięki temu byłem elastyczny - fizycznie i psychicznie - kiedy mój instynkt miał być sztywny, ponieważ moje życie było w niebezpieczeństwie.  

W 2008 roku prowadziłam swoje pierwsze warsztaty Jogi dla Amputowanych, a dziś moja organizacja oferuje szkolenia, zajęcia, konsultacje, kursy online oraz bezpłatne materiały dla nauczycieli jogi, praktyków i pracowników służby zdrowia na całym świecie. Założyłem również Stowarzyszenie Amputee Yoga Association, które łączy nauczycieli i praktykujących jogę po amputacji, a ostatnio opublikowałem książkę „Yoga for Amputees: The Essential Guide to Finding Wholeness After Loss Limb”. Mam nadzieję, że pomogę ludziom obudzić się i uświadomić sobie, że istnieje w nich czysta część, która jest ponadczasowa. Każde ciało jest świętym naczyniem boskości.

Zainspirować się! Bardziej osobiste historie na temat transformacyjnej mocy jogi można znaleźć w artykule Yoga Saved Me.

Zalecane

Clayudas
Joga budująca równowagę + siła do sportów zimowych
9 narzędzi jogi, aby uspokoić niepokój dzieci przed powrotem do szkoły