Oddech życia

Było nas 21 narciarzy zygzakiem w górę Mt. Traviata tego dnia w styczniu zeszłego roku. Jakieś sto stóp od szczytu góry śnieg pękł tuż przede mną. Myślałem, że po prostu przemknie przez nasz tor. Zamiast tego pęknięcie wzrosło i świat zaczął przesuwać się poza moje pole widzenia. W rzeczywistości był to śnieg, który niósł mnie i 12 innych w dół góry.

"Lawina!" Płakałem głośniej niż kiedykolwiek będę w stanie krzyczeć. Kilka sekund później jazda dobiegła końca i zostałem pochowany wśród ton śniegu. Nie mogłem się ruszyć, ale widziałem trochę światła i mogłem oddychać. Ogarnęła mnie cisza, jakiej nigdy nie słyszałem.

Dyszałem jak pies; śnieg tak mocno związał moją klatkę piersiową i plecy, że nie mogłam wziąć głębokiego oddechu. Przypadkowe myśli przemknęły mi przez głowę, w tym obawa, że ​​zostałem zmiażdżony. Więc walczyłem ze śniegiem ramionami - i szybko straciłem oddech. Brak powietrza zmusił mnie do zatrzymania się.

Jestem rowerzystą długodystansowym i zawsze byłem zdumiony niezliczonymi małymi studniami siły, które mogę znaleźć w sobie podczas jazdy na rowerze. Kiedy czuję, że nie mogę iść dalej, zamykam oczy, patrzę w głąb siebie i odkrywam inne rezerwuary siły i spokoju. Kiedy znajduję spokój, potrafię zidentyfikować marnowaną energię i zmienić jej kanał.

Leżąc w śniegu, zacząłem szukać tej odrobiny zmarnowanej energii. Byłem spięty, wszystko zginałem. Moja lewa noga była boleśnie wykrzywiona do niemożliwej pozycji, a moje ciało walczyło, by ją wyprostować. Ale śnieg na to nie pozwolił, więc odpuściłem. Wtedy najpierw moja stopa, potem noga, a na koniec moje biodro zaczęło się rozluźniać. Kiedy te duże mięśnie w moim biodrze i nodze złagodniały, mój oddech też się trochę zmniejszył. Puściłem ramiona, ramiona i plecy.

Mój oddech zwolnił, gdy zmniejszyło się zapotrzebowanie na powietrze. Pamiętam, że mój wzrok stał się niewyraźny, jak w dziecięcej zabawie. Ponieważ w śniegu nie było nic do oglądania, było to łatwe. Wraz z tym uwolnieniem moja uwaga przeniosła się na ... nic. Napięcie w moim ciele wciąż się rozpraszało, a mój oddech dalej zwalniał. W przeciwieństwie do wyścigów rowerowych czy jogi, nie przekierowałem energii w żadne konkretne miejsce. Po prostu nie chciałem tego zmarnować.

W swoim życiu jako sportowiec odkryłem, że można ćwiczyć swoje ciało, umysł i emocje - rozwijać siłę i wytrzymałość fizyczną, psychiczną i emocjonalną. Ale równie ważna, jak odkryłem, jest umiejętność wywoływania spokoju fizycznego, psychicznego i emocjonalnego. Pogrzebany w śniegu stwierdziłem, że gdy moje ciało fizyczne się odprężyło, tak samo jak mój umysł. Zamiast przypadkowych przebłysków strachu i nadziei, zacząłem myśleć spokojnie i racjonalnie. „Oddychaj” - powiedziałem sobie. - Twoim jedynym zadaniem jest oddychanie. Nie jest ciemno, to znaczy, że nadal będziesz mieć powietrze. Możesz tu leżeć całymi dniami - wszystko, co musisz zrobić, to oddychać. Ta myśl stała się moją mantrą; gdybym chciał przeżyć, musiałbym odpuścić. Wydawałoby się, że minęłaby wieczność, zanim zostałem wykopany.

Kilka godzin później, siedząc w domku, zmagałem się z falą emocji o lawinie, która pochłonęła życie siedmiu osób, w tym jednego z moich najdroższych przyjaciół. Znowu pomyślałem: „Wszystko, co musisz zrobić, to oddychać”. Dopiero następnego dnia, gdy zgiełk gehenny zaczął opadać, mogłem wreszcie odpocząć. To wtedy zdałem sobie sprawę, że od początku zjazdu do chwili, gdy zapadłem w sen, największy spokój, jaki odczułem, był, gdy byłem uwięziony w śniegu.

Narciarski alpinista, mówca i poszukiwacz przygód Evan Weselake mieszka w Albercie w Kanadzie.

Zalecane

Joga po mastektomii
Ta playlista jogi wdzięczności pomoże Ci ponownie połączyć się w Święto Dziękczynienia
Najlepsze zestawy piłek na stres i siłę