Wkrocz w strumień: naturalny stan medytacyjny twojego umysłu

Odłóż na bok swoje oczekiwania i pozwól swojemu umysłowi zrelaksować się w prawdziwym stanie medytacji.

Po zanurzeniu się w filozofii Wschodu w college'u, w końcu zwróciłem się do medytacji na ostatnim roku studiów, kiedy zły trip z kwasem jasno pokazał, że psychodeliki nie oferują ostatecznej odpowiedzi na głębsze pytania życia. Kiedy po raz pierwszy wszedłem do zendo, wiedziałem, że wróciłem do domu: kadzidło, szaty, formalność, cisza - wszystko to mówiło językiem, który natychmiast rozpoznałem jako mój własny.

Wkrótce siedziałem godzinami, dniami, a nawet tygodniami. Jasne, bolały mnie kolana i plecy, ale co z tego? Nie mogłem się nacieszyć bezruchu. Używając ulubionego wyrażenia jednego z moich nauczycieli, Shunryu Suzuki, byłem posłuszny „najgłębszej prośbie”, która nieuchronnie pociągała mnie do medytacji, i wydawało się, że coś głęboko w środku budzi się po latach (lub wcieleniach?) Snu. Albo można powiedzieć, że zakochałem się namiętnie - nie w filozofii czy duchowej praktyce, ale w jakiejś tajemniczej, dobroczynnej obecności, która regularnie wypełniała moje medytacje. Oczywiście pogrążyłem się w myślach, jak wszyscy inni i zapomniałem, że mam oddech. Ale medytacja miała świeżość, żywotność i magię, która była niezwykle odżywcza i cenna.

Zobacz także  Znajdź trwały pokój dzięki medytacji

Jak dziecko odkrywające świat po raz pierwszy, nie miałam języka ani pojęć, żeby opisać to, co się dzieje, więc byłam nieustannie zachwycona. Potem zostałem ekspertem od medytacji - „starszym studentem”. Zostałem wyświęcony na mnicha i zacząłem uczyć innych. Przeczytałem wszystkie dostępne wówczas książki Zen, które opisywały rygorystyczne praktyki i przebudzenia dawnych mistrzów Zen. W mojej walce o „śmierć na poduszce”, do czego zachęcali mnie moi nauczyciele, moje posiedzenia straciły swoją pierwotną spontaniczność, zdumienie i soczystość i stopniowo stawały się bardziej wyschnięte, celowe i suche. Nawet kiedy próbowałem odzyskać dawną prostotę, po prostu zaplątałem się w złożoność moich wysiłków.

„W umyśle początkującego istnieje wiele możliwości; w umyśle eksperta jest ich niewiele”. Gdybym wziął sobie do serca te znajome słowa Suzuki Roshi, być może nigdy nie zrezygnowałbym z niewinności i otwartości umysłu początkującego na rzecz wąskiego autorytetu eksperta.

Zobacz także  Zalety nic nie robienia

W obliczu nieznanego

W ciągu moich kolejnych lat duchowych poszukiwań odkryłem, że ta niewinna, otwarta świadomość jest w rzeczywistości przebudzoną, ekspansywną, obejmującą wszystko świadomością wielkich mistrzów i mędrców. Jeden z moich nauczycieli, Jean Klein, często mawiał: „Poszukiwacz jest poszukiwany; patrzący jest tym, czego szuka”.

Ale jak, możesz zapytać, możesz zachować tę świeżość i niewinność, kiedy medytujesz od lat? Z mojego doświadczenia wynika, że ​​w ogóle nie możesz tego zatrzymać. Każdy wysiłek, aby utrzymać jakiś szczególny stan wewnętrzny, jest skazany na niepowodzenie, ponieważ stany i doświadczenia przychodzą i odchodzą jak pogoda. Celem medytacji jest odsłonięcie nieba, wewnętrznej przestrzeni, która pozostaje, gdy wszystkie chmury się rozproszą.

Zobacz także:  Przekształcanie negatywnych myśli za pomocą medytacji

Niestety, nasz myślący umysł nie może znaleźć nieba, bez względu na to, jak bardzo się stara. Umysły po prostu nie wiedzą, jak medytować - chociaż mogą wykonywać ruchy, udając. Jasne, wykonują świetną robotę analizując, planując i tworząc, ale prawdziwa medytacja istnieje w ponadczasowym wymiarze poza umysłem. Jeśli nie, medytacja byłaby po prostu inną formą myślenia. Prawdziwą wartością technik jest zajęcie umysłu i ostatecznie jego wyczerpanie, aż w końcu się zrelaksuje i pozwoli na prawdziwą medytację.

Umysł jest takim kiepskim medytującym, ponieważ może poradzić sobie tylko ze znanymi wielkościami, takimi jak fakty, myśli, przekonania, uczucia, znajomy surowiec życia wewnętrznego. Ale nie może owinąć się wokół medytacji, której dziedzina jest nieznana. Kiedy umysł próbuje medytować, zwykle próbuje odtworzyć znajome doświadczenia. Być może jest to potężne objawienie, które miałeś sześć miesięcy temu, przelotna chwila błogości, której smakowałeś wczoraj, lub pusta, wolna od myśli przestrzeń wewnętrzna. A może próbuje odtworzyć stany umysłu, które przeczytał w duchowych książkach. Zmieniając wewnętrzne meble, umysł odciąga naszą uwagę od prawdziwej medytacji.

Zobacz także  Naucz się słuchać swoich emocji za pomocą medytacji

Podczas długiego, cichego odosobnienia kilka lat temu, kiedy wykonywałem swój zwykły skoncentrowany wysiłek, nagle wydałem się, że ten proces jest tak zabawny, że wybucham śmiechem. Oto mój umysł, usilnie usiłujący się uspokoić, i przez cały czas obejmowała go cisza tak głęboka, że ​​czułem ją w kościach. Medytacyjne nawyki życia odpadły jak stara skóra, ujawniając surową bezpośredniość chwili. Nie było dokąd pójść, nic do roboty, żadnych więcej sztuczek w rękawie, tylko to - teraz niepodzielne i niewysłowione.

W rzeczywistości medytacja jest naszym naturalnym stanem, wewnętrzną podstawą lub kontekstem, w którym wszystkie doświadczenia przychodzą i odchodzą, tak blisko nas, jak bicie serca lub oddech. Nie można nim w żaden sposób zmanipulować ani sfabrykować. Medytacja jest raczej przebudzoną, świadomą obecnością, która pozostaje niezmienna i niezakłócona, gdy nawet najgłębsze duchowe doświadczenia rozpłyną się w pamięci.

Ostatecznie prawdziwa medytacja jest synonimem Ducha, Boga, natury Buddy i prawdziwego ja. Teraz nie sugeruję, żebyś przestał medytować - tylko, żebyś przestał próbować. Zamiast ćwiczyć swoją zwykłą technikę, poeksperymentuj z obecnością i otwartością na swoje doświadczenie taką, jaka jest, bez osądu i manipulacji. Jeśli twój umysł angażuje się w swoją zwykłą rutynę medytacyjną - usiłuje się uspokoić, pozbyć myśli lub mieć właściwe duchowe doświadczenie - niech tak będzie; po prostu pozostań obecny i otwarty na to.

Zobacz także:  Przestań wyciszać umysł i zacznij go kwestionować: praktyka dociekań

Odpuszczając

„Wiele myśli będzie tłoczyło się w twoim umyśle” - napisał mistrz Zen Dogen ponad 700 lat temu. „Pozwól [im] przyjść i odejść, bez angażowania się w nie lub próby ich stłumienia”. Możesz odkryć, że nieustanne próby medytacji twojego umysłu zaczynają tracić swoją fascynację i stajesz się bardziej zainteresowany świadomą, pustą obecnością, w której się one odbywają.

W miarę pogłębiania się twojego puszczania, ten, kto jest zawsze świadomy, nawet wysiłków umysłu, stopniowo przechodzi na pierwszy plan, aby zostać rozpoznanym i prawdziwa medytacja rozkwita. W chwili poza czasem oddzielny „medytujący” odpada i pozostaje tylko medytacja. Nie martw się, jeśli te słowa nie mają sensu dla umysłu. (Jak mogliby?) Ale mogą dotknąć miejsca głęboko w środku, które dokładnie wie, o czym mówię. W Zen wyrażenia, które rozpalają tę głęboką wewnętrzną wiedzę, nazywane są „żywymi słowami”. Od wieków nauczyciele używali żywych słów, aby obudzić swoich uczniów na żywą prawdę o ich podstawowej naturze. Pozwól, aby słowa, które tu czytasz, rozbrzmiały poza twoim umysłem i rozpaliły twoją wiedzę.

Zobacz także  Dostrój się do oddechu podczas medytacji, aby znaleźć wewnętrzny spokój

Jak być może zauważyłeś, medytacja, o której mówię, nie jest czynnością, którą wykonujesz o określonej porze dnia. Nie da się tego zrobić, ponieważ zawsze się dzieje - można to tylko połączyć. Lubię myśleć o medytacji jako o potężnej rzece, która nieustannie płynie pod i przez powierzchnię życia. Oczywiście nie możesz sprawić, by ta rzeka się wydarzyła. To podstawa i istota wszystkiego, co jest. Starożytni nazywali to Tao. Ale możesz przestać ściskać znajome przekonania, nawyki i zainteresowania, które cię od niego oddzielały - i wpaść w to. Każdy wysiłek medytacji, bez względu na to, jak subtelny, odciąga cię od tego głębokiego prądu świadomości i obecności, który jest niewyczerpanym źródło wszystkich duchowych stanów umysłu, takich jak błogość, spokój i radość. To ostateczny obserwator wszystkich obiektów świadomości, a to ”Patrzę teraz twoimi oczami i moimi oczami. Ale nigdy nie możesz tego zlokalizować ani uchwycić umysłem - możesz tylko nim być.

Nie oferuję technik, które można by dodać do twojego repertuaru, ani mądrych rad, jak dopracować swoją praktykę. Moim zamiarem jest oszołomienie twojego umysłu, aby poddał się i pozwolił na medytację. Jeśli wykonałem swoją pracę, zakończysz tę kolumnę, wiedząc mniej niż na początku.

Zobacz także  Bodysensing: Naucz się słuchać swojego ciała podczas medytacji

O naszym autorze

Były redaktor naczelny YJ Stephan Bodian jest autorem kilku książek, w tym Meditation for Dummies (Hungry Minds, 1999).

Zalecane

Anatomia 101: Sekwencja otwierania biodra + równoważenia
Najlepsze urządzenia do ćwiczeń oddechowych
Czy CorePower Yoga ma problem korporacyjny?